Jak zarządzać bardzo małym budżetem?

Kilkukrotnie w swojej pracy spotkałam się ze słowami: „Ja nie zarządzam swoim budżetem, nie zastanawiam się nad tym, bo nie mam czym zarządzać”. Jednak uważam, że nawet bardzo małym budżetem też trzeba odpowiednio zarządzać. Więcej: trzeba się nauczyć nim zarządzać, wyrobić  w sobie pewne nawyki, częściowo inne niż przy zarządzaniu większym budżetem. Powinniśmy nauczyć się tego nie tylko po to, żeby przetrwać trudny czas, ale przede wszystkim po to, by w przyszłości umieć zarządzać swoim nowym, większym budżetem.

Nie oszukujmy się: każdy, kto mało zarabia, chciałby zarabiać więcej. Zanim jednak osiągniemy sukces finansowy, rozwiniemy firmę czy zmienimy pracę na lepiej płatną, po drodze jest kilka suchych miesięcy, w czasie których trzeba opłacić rachunki, kupić buty i benzynę. A może nie planowałeś zmian, ale nagle jesteś w trudnej, nieprzewidzianej sytuacji?

Oto nasze autorskie sposoby na to, jak zarządzać bardzo małym budżetem, nie popadając w długi. Sprawdziliśmy je na sobie – działają!

Część pierwsza – skąd wziąć pieniądze?

Znaj wartość pieniądza i swojej pracy.

Zawsze powinieneś wiedzieć, ile zarabiają inni na podobnym stanowisku. Musisz wiedzieć, ile wynosi najniższa krajowa pensja i nie dać się oszukać. To jest odnośnik, który warto znać, by szybko przeliczyć stawkę, porównać ją. Jeśli wykonujesz jakąś działalność usługową, nie wykonuj jej za półdarmo dla znajomych ani dla rodziny. Zniżka czy promocja to jedno, ale dać się permanentnie wykorzystywać, to drugie.

Skorzystaj z każdej możliwej pomocy.

Może jesteś studentem, który nie ma na czesne, a może samotnym rodzicem, który nagle stracił pracę. Skorzystaj z każdej pomocy, jaka jest Ci oferowana. Musisz być odpowiedzialny, szczególnie jeśli masz rodzinę. Przyjmij kurtkę zimową po dziecku koleżanki, nie unoś się dumą, jeśli rodzice czy teściowie mogą kupić coś Twoim dzieciom – niech kupią. Staraj się nie narzekać, myśl pozytywnie, ale mów szczerze o swojej sytuacji, nie wstydź się i nie ukrywaj jej. Śmiało możesz powiedzieć: „Mamo, nie kupuj, proszę, kolejnej tiulowej spódniczki, przydałyby się nam teraz trampki do przedszkola”. Nie chodzi o użalanie się nad swoją sytuacją, ale pamiętaj, że udawanie, że wszystko jest w porządku, też nie jest dobre. Dziecko nie pójdzie na w-f w sukience księżniczki ani w dziurawych butach. Musisz też opłacić rachunki. Ważna jest szczerość, możesz powiedzieć otwarcie: „Straciłam pracę”. „Miałam kilka nagłych wydatków”. „Zarabiam mniej niż Ty, spotkajmy się na kawę w domu, a nie w najmodniejszej restauracji”. Szczerość się opłaca, gdy babcia kupi wnuczce trampki, Ty będziesz miał 50 zł więcej, by zapłacić rachunek za prąd. Gdy ktoś z Twoich znajomych, z którym spotkasz się na kawę w domu, będzie słyszał o wolnym etacie – da Ci znać.

Przyjmij pracę tymczasową.

W trudnej sytuacji liczy się każdy grosz. Jeśli masz na utrzymaniu dzieci lub psa, rozejrzyj się za pracą tymczasową, nawet jeżeli jest ona poniżej Twoich kompetencji. Nie chcesz wiązać się na stałe umową w pracy, która nie jest pracą Twoich marzeń? Pamiętaj, że okres próbny jest nie tylko dla pracodawcy, ale również dla pracownika. To czas na określenie, czy chcesz pozostać na stanowisku, i czas na rozeznanie się na rynku pracy. Jeśli podejmujesz pracę sezonową, wystarczy Ci umowa zlecenie na okres wakacji. Pamiętaj, że umowa jest ważna, nie pracuj na czarno, rozeznaj się w stawkach, warto wiedzieć, czy na danym stanowisku możesz zarobić więcej po okresie próbnym. Jest wiele ofert pracy, do których nie są wymagane szczególne kwalifikacje czy kursy. Możesz zostać sprzedawcą, bileterką, pokojówką w hotelu czy kelnerem. Ważne, że zaczniesz zarabiać cokolwiek, bo choć Twoja sytuacja nie poprawi się przez to od razu, to nie będzie się już pogarszać.

Skorzystaj z pomocy socjalnej.

Jeżeli Twój budżet jest bardzo skromny, to skorzystaj, tymczasowo, z pomocy państwowej. Dowiedz się, czy jako student możesz skorzystać ze stypendium socjalnego. Jeśli jesteś rodzicem, dowiedz się, gdzie znajduje się Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Idź tam i zapytaj, z jakiej pomocy możesz skorzystać. Nie bój się prosić o pomoc, nie wstydź się tego, że ktoś się dowie, zobaczy Cię sąsiadka czy koleżanka z byłej pracy. Jesteś odpowiedzialny za rodzinę i musisz zrobić wszystko, co możesz, by Twoje dzieci miały zapewnione odpowiednie warunki. Dowiedz się, jak wnioskować o dofinansowanie  do obiadów w szkole. Zapytaj o jakie jeszcze świadczenia możesz się ubiegać. Poza popularnym 500+ istnieją jeszcze inne: 300+, dopłaty do posiłków szkolnych, zasiłki, świadczenia alimentacyjne, rodzinne, mieszkaniowe, jednorazowe zapomogi, świadczenia i zasiłki pielęgnacyjne. Pamiętaj, że w Twoim przypadku jest to pomoc doraźna, jesteś w ciężkiej sytuacji, ale pracujesz nad jej poprawą. Nie należysz do grupy osób, które permanentnie żyją na koszt państwa. O wysokości niektórych świadczeń socjalnych decyduje gmina, dlatego ich kwota i obowiązujące kryterium dochodowe może się różnić  w zależności od Twojego miasta zamieszkania. Złożenie wniosków bywa czasem żmudne, trzeba postarać się o zaświadczenia. Wyznacz sobie termin, w którym to zrobisz. Bez wyznaczonego terminu będziesz to odwlekać. Ważne jest, żeby ten termin zaznaczyć w kalendarzu, pamiętać o nim i nie wstydzić się tam pójść. Każda, najmniejsza nawet kwota teraz się dla Ciebie liczy.

Złóż podanie do przedszkola.

Młode matki często wpadają w takie błędne koło: nie pracuję, bo nie mam gdzie zostawić dzieci – dzieci nie chodzą do przedszkola, bo nie pracuję i jestem z nimi w domu. W efekcie nie mają czasu na szukanie pracy albo nie mogą nawet iść na rozmowę kwalifikacyjną, bo nie mają gdzie zostawić dzieci. Wiem, że w niektórych placówkach dzieci otrzymują punkty rekrutacyjne, a dzieci rodziców pracujących dostają się w pierwszej kolejności. Złóż podanie, nawet jeżeli uważasz, że nie masz aktualnie szans. Na miejsce w dobrym przedszkolu czeka się czasem bardzo długo. Zgłoś swoje dziecko, nawet jeżeli jeszcze nie pracujesz, odczekasz odpowiedni czas i gdy już znajdziesz pracę, będziesz miała zapewnioną opiekę dla dziecka, unikniesz błędnego koła. Przedszkola miejskie zazwyczaj oferują 5 godzin opieki za darmo – to wystarczający czas dla Ciebie na codzienne szukanie pracy, telefony, przeglądanie ofert, chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne czy kursy. Być może musisz podnieść swoje kompetencje.

Podsumuj swoje dochody i rozdziel je.

Podsumuj wszystkie swoje miesięczne dochody: pensję, 500+ a może jeszcze inne dodatki? Alimenty, stypendium, premie. Musisz wiedzieć, ile masz pieniędzy. W pierwszej kolejności zapłać rachunki, by nie narastały Ci odsetki.

Część druga – jak rozdzielać swoje fundusze?

Teraz przed Wami część druga, czyli nasz sposób na organizację i zaplanowanie bardzo małego budżetu domowego:

– Wszystkie miesięczne pieniądze, które pozostały po zapłaceniu rachunków, wypłać z konta. To ważne, żeby je fizycznie mieć przed sobą. Być może słyszałeś o systemie odkładania pieniędzy do słoików, przeznaczania 10% dochodów na rozwój, kilku procent na przyjemności, kolejnych kilku  na oszczędności długoterminowe. Jest to dobry podział, jednak sądzę, że przy bardzo małym budżecie to nie wystarczy. Trzeba wydzielić konkretną kwotę na tydzień i na każdy dzień tygodnia. Na jakiś czas musisz zrezygnować z przyjemności i wyjazdów.

Przygotuj gotówkę i kilka kopert – każdą na jeden tydzień miesiąca, i podpisz je. Koperta  nr 1: -od pierwszego do siódmego, koperta nr 2: 8-15, koperta nr 3: 16-22… i tak dalej. Pieniądze podziel przez ilość dni w miesiącu – wszystkich dni, uwzględniając nawet święta i niedziele niehandlowe.  Przykładowo: jeżeli masz do dyspozycji 1.500 zł, to Twój budżet na każdy dzień wynosi 50 zł.  To wystarczająca kwota, z którą sobie poradzisz. Da się przeżyć w rodzinie, za 50zł dziennie, wiemy,  bo kiedyś to zrobiliśmy.  Trzeba jednak stosować się do pewnych reguł.

Jeżeli masz więcej –  100zł lub 150zł na każdy dzień, świetnie! Na każdej kopercie zapisz kwotę, którą wkładasz do środka. Np. 50zł/dzień czyli 350zł w tygodniowej kopercie. 100zł/dzień czyli 700 zł  w  tygodniowej kopercie.

Jeżeli po odliczeniu ustalonej kwoty np.  50zł na każdy dzień, zostaną Ci jakieś pieniądze, to włóż je do kolejnej koperty i podpisz np. „400zł – pieniądze dodatkowe na październik”. Koniecznie zapisz jaka to kwota.

Jeżeli masz mniejszy budżet i nie starczy Ci go, aby rozdzielić 50zł na każdy dzień, to musisz pominąć te dni, kiedy nie możesz iść do sklepu: niedziele niehandlowe i święta.

Koperty gotowe?

Zasady są takie:

Wychodząc do sklepu, zabierasz ze sobą dokładnie przemyślaną listę zakupów i tylko 50zł w gotówce (lub wyższą kwotę, która wyznaczyłeś na dzień). Jeżeli zostanie Ci reszta, to nie zatrzymujesz jej  w portfelu, tylko wkładasz do koperty z napisem „dodatkowe”. Kupujesz tylko najpotrzebniejsze produkty. Jeżeli wiesz, że nie kupujesz pochopnie niepotrzebnych rzeczy, możesz robić zakupy raz na 2-3 dni lub raz na tydzień, wyciągając odpowiednią kwotę z aktualnej koperty (z aktualnego tygodnia).  Jeżeli uda Ci się zrobić codziennie od poniedziałku do soboty podstawowe zakupy za 50 zł, to pieniądze z niedzieli możesz przeznaczyć na coś innego np. wyjście na lody czy pizzę. Pieniądze „dodatkowe” powinny jak najdłużej zostać nieruszone – są to pieniądze na nagłe, nieprzewidziane wydatki np. leki, prywatną wizytę u specjalisty czy naprawę pralki. Kupowaliśmy z nich też pieluchy dla dziecka.  Za każdym razem zapisuj na kopercie, na co wydałeś pieniądze dodatkowe.  Jeżeli masz dobry miesiąc, bez awarii i nieplanowanych opłat, a na koniec miesiąca coś w tej kopercie zostanie – są to oszczędności na większy cel, taki jak wakacje czy samochód. Nawet jeśli zostanie tam tylko kilkadziesiąt złotych – małymi kwotami zbudujesz swoje zabezpieczenie finansowe. Nie wydawaj ich pochopnie na wypad z przyjaciółmi do baru. Przełóż te pieniądze w inne miejsce, by nie widzieć ich na co dzień. Gdy już uzbierasz większą sumę – wpłać na lokatę lub opłać wakacje.

Premie

Czasem zdarza się, że dostajemy premię, pieniądze na urodziny lub raz w roku zwrot podatku. Zauważam, że moi znajomi, którzy mają więcej pieniędzy ode mnie, już po krótkim czasie nie wiedzą, na co wydali te dodatkowe środki. Gdy kiedyś zapytałam bliską mi osobę: „Na co wydałaś pieniądze  z urodzin?” – nie wiedziała. Rozeszły się tak po prostu i nie była w stanie podać mi żadnej rzeczy „premium”, którą sobie za to kupiła, nigdzie też za to nie wyjechała. Dodatkowa kasa rozeszła się tak szybko, jak szybko wpadła. Trochę tu, trochę tam. Droższe buty, pizza. Musisz pamiętać, że wartość pieniądza to nie jest to, ile ja zarabiam, tylko to, ile sobie mogę za to kupić. I nawet przy najmniejszym budżecie warto dokładnie wiedzieć, zapamiętać, na co te drobne premie się wydaje. Wtedy, przy większym budżecie, będziemy już nauczeni pewnego rodzaju celebrowania pieniędzy. O co mi w tym chodzi? Już tłumaczę. Dostajesz zwrot podatku, jeśli masz dzieci, to wliczając ulgę na dzieci, jest to większa kwota raz do roku, kilka tysięcy.  A może dostajesz trzynastkę,  premię świąteczną lub wygrałeś coś w loterii – każde dodatkowe pieniądze musisz rozplanować. Jeżeli Twoja sytuacja finansowa jest trudna, to dodatkowe pieniądze musisz przeznaczyć na „załatanie dziury” – powinieneś z nich dokonać opłat zaległych rachunków czy rat. Wtedy zapisz sobie to w kalendarzu, za kilka miesięcy będziesz się cieszyć, że umiałeś odpowiedzialnie podejść do tematu, postanowiłeś spłacić zaległości zamiast przebalować te środki. Jeśli Twoja sytuacja jest w miarę stabilna, to proponuję takie rozwiązanie: dodatkową kwotę wypłacasz w gotówce. Zastanawiasz się na spokojnie, jakie artykuły „premium” chcesz kupić. Czy marzysz o nowej kreacji, wyjeździe, ekskluzywnej kolacji? Wybierz jedną, rozsądną rzecz, ale nie wybieraj jej na gorąco, od razu. Daj sobie czas na przemyślenie tego. Może to być, odpowiednio do kwoty: wyjście do kina, wyjazd na weekend lub po prostu postanowienie, że za dodatkowe pieniądze (lub ich część) kupię albumy i wywołam zdjęcia z wakacji. Dobrze, jeśli na początku uda Ci się wybrać coś nie za całą dodatkową kwotę – wtedy pozostałe środki dodaj do koperty „dodatkowe” lub podziel po równo na pozostałe dni miesiąca, zwiększając swój budżet codzienny.  Ucz się tego gospodarowania, planuj, by pamiętać za jakiś czas, co się stało z tymi pieniędzmi. Świadomość tego, że panujesz nad budżetem, jest potrzebna od samego początku – nie dopiero wtedy, gdy zaczniesz już zarabiać rewelacyjnie. Wtedy może być za późno i nagle okaże się, że koszty Twojego życia i tak przewyższają Twoje dochody, a Ty nie wiesz, jak to się dzieje, że zarabiasz więcej, ale pieniądze uciekają Ci przez palce.

Nie ulegaj pokusom.

To chyba najtrudniejsze. Łatwo jest pomyśleć: „Kupię sobie te ciuchy, a debet spłacę później albo oddam pożyczkę koleżance za tydzień…” . Trzeba być twardym, trzymać się postanowień i wyznaczonej kwoty do wydania na dzień. Jeżeli udało Ci się po całym tygodniu zaoszczędzić pieniądze „niedzielne”, to za tę kwotę możesz iść do kina. 50 zł wystarczy na bilet, nawet na dwa. Ale jeśli wybierzesz kino w galerii handlowej, możesz ulec pokusie, by wejść do jakiegoś sklepu i wydać swoje dodatkowe pieniądze na niepotrzebne rzeczy. Jeśli stać Cię tylko na kino, a nie na cały imprezowy wieczór połączony z schoppingiem, to idź do kina, które jest kameralne, studyjne, które nie mieści się w galerii – miejscu pokusy. Jeśli zaoszczędziłaś na nową sukienkę dla córki, to zabierz ją do osiedlowego sklepu, a nie do najdroższego, popularnego marketu. Owszem, i w takich są promocje, ale jeśli akurat ich nie będzie, to skusisz się na coś markowego i wydasz więcej. Jeżeli Twój budżet pozwala na weekendowy wyjazd, pamiętaj, by i na wyjeździe mieć sprecyzowane – ile mogę dziś wydać? Podczas wycieczek  i wakacji zazwyczaj podwajamy swój dzienny budżet. Planujemy to wcześniej, od razu wtedy, gdy  w ogóle zaczynamy myśleć o wyjeździe.  Gdybyśmy tego nie zrobili, z pewnością żałowalibyśmy tego po powrocie.

Obecnie sytuacja finansowa naszej rodziny jest lepsza niż kilka lat temu. Nadal jednak stosujemy system kopertowy – liczymy pieniądze na każdy dzień, wiemy, ile możemy wydać na zakupach. Nie chcemy zrezygnować z tej formy kontroli budżetu domowego, ponieważ świetnie się on sprawdza. Wcześniej próbowaliśmy zbierać rachunki z całego miesiąca, analizować je… jednak efekt był taki, że nie chciało nam się przebijać przez stos tych papierków. Jeżeli Twoja sytuacja finansowa już trochę się poprawi, możesz zwiększyć swój budżet dobowy. Obecnie też go zwiększyliśmy, by codzienne sprawunki realizować na luzie, bez liczenia każdej złotówki, promocji i zastanawiania się, czy wystarczy mi dzisiejszych pieniędzy. Możesz też dołożyć sobie dodatkowe koperty: „na przyjemności”, „na przyszłość”, „na dodatkowe kursy”.  Zamiast jednej z kopert stworzyliśmy fundusz na koncie – „na zakupy internetowe”, czyli na dodatkowe rzeczy, które chcemy sobie kupić.  Na bieżąco kontrolujemy, ile pieniędzy wydaliśmy już na zakupy na Allegro czy w  ulubionych sklepach online. Jadąc na większe zakupy, np. do Ikei, narażasz się na pokusy. Dlaczego nie przygotować koperty na ten wyjazd? Sprawdź, ile kosztują rzeczy, które chcesz kupić. Do tej kwoty dolicz sobie jakieś wolne środki, w zależności  od Twoich możliwości – włóż do koperty 200 lub 500 zł, ale nie zabieraj już ze sobą karty.  Masz pewność, że wydasz tylko te 200 zł więcej, a nie 800, bo dałeś się na coś skusić.

Dziś, gdy ograniczamy wyjścia z domu, zakupy spożywcze robimy raz na tydzień. Biorę wtedy pieniądze z 7 dni i listę zakupów. Takie zakupy powinno się zaplanować, rozpisać sobie wcześniej, co masz zamiar gotować. Nie trudno kupić wiele rzeczy naraz, problem polega na tym, by umieć skomponować z nich domowe posiłki. Produkty muszą do siebie pasować. Przy zakupach tygodniowych problemem jest też to, że jeżeli Twój budżet jest bardzo mały, nie możesz skorzystać z promocji, które często  są wprowadzane tylko na kilka dni lub od wybranego dnia. Druga sprawa to niemarnowanie produktów – czyli musisz wliczyć w swoje koszty system przechowywania żywności. Wielorazowe pudełka, słoiki, by nic się nie zmarnowało, koszty prądu związanego z zamrażaniem.

U nas to się sprawdza, ale nad systemem kopertowym pracowaliśmy dłuższy czas. Nie poddawaj się od razu. Jeśli na początku masz 50 zł na dzień i to nie starcza, jeśli musisz wziąć pieniądze z kolejnego dnia – nie rezygnuj. Po jakimś czasie nauczysz się nie przekraczać dobowego budżetu i zauważysz plusy tego systemu. Nie jest on łatwy, wymaga wiele samokontroli i konsekwencji, ale pozwala na bieżące kontrolowanie swoich funduszy.  Często zdarzały się wpadki, myślałam, że zrobiłam zakupy na tydzień, a już w środę nie wiedziałam, co ugotować, bo produkty, które miałam w kuchni, nie uzupełniały się. Obecnie staram się robić zakupy raz na 10 dni. Teraz nie ćwiczę się w oszczędzaniu, ale w niepodjadaniu zapasów.

Autor: Monika i Jarosław Krus


PS. Czy słyszałeś o mojej platformie edukacji finansowej „Gra o milion”  korzystając z niej każdego miesiąca tysiące Polaków uczy się zarabiania, wydawania i inwestowania pieniędzy 💵 Jest to kurs, w którym co 2 dni otrzymujesz dostęp do nowej lekcji. Wykorzystując dziennik rozwoju oraz opiekę trenera wyznaczasz i osiągasz cele. Dostęp do zamkniętej grupy na Facebooku daje Ci wsparcie społeczności uczestników gry. W każdy poniedziałek o 19:00 spotkasz się ze mną podczas wideo konferencji dla wszystkich uczestników projektu. To wszystko i wiele więcej możesz mieć przez 2 miesiące całkowicie za darmo. Wystarczy, że dołączysz do Gry o milion przed 12 czerwca 2020 roku. Nie czekaj, zrób to teraz 👉 https://sklep.graomilion.pl/produkt/gra-o-milion-za-darmo-promocja-o/