Problemy wpisują się w harmonię świata

Wyobraź sobie, że… żyjesz w świecie, w którym zawsze jest dzień i świeci słońce, ludzie spokojnie egzystują, a do tego nigdy nie dotykają ich żadne problemy. Brzmi pięknie ? Jak tęsknota za czymś nieosiągalnym, wręcz niemożliwym ? Zastanów się – a gdyby rzeczywiście tak było…

Prawdopodobnie ten nieprzerwanie trwający dzień nie pozwoliłby nam spokojnie zasnąć – bo wciąż doświetlony umysł byłby na czuwaniu. W konsekwencji zmęczenie i zaburzenia koncentracji utrudniałyby nam normalne funkcjonowanie. Niekończąca się jasność nie dałaby zagościć nocy. Wówczas ominęłyby nas widoki rozgwieżdżonego nieba, nie odbywalibyśmy romantycznych spacerów przy księżycu i wesołych spotkań przy ognisku w świetle złotych płomieni. Nie czulibyśmy wieczornego chłodu powiewającego od strony lasu, a nawet kwiaty pachniałyby w słońcu mniej intensywnie niż przed nadciągającą nocą. Nie oglądalibyśmy wschodów i zachodów słońca, no i oczywiście nie nadsłuchiwalibyśmy prognozy pogody na kolejny dzień, bo wszystko byłoby oczywiste. Wciąż świecące słońce nie pozwoliłoby, aby pojawiły się deszczowe chmury. Rośliny zaczęłyby omdlewać, a po czasie usychać. Ziemia byłaby coraz bardziej spękana, a susza ostatecznie zagrażałaby życiu wszystkich istot.

Obdarzalibyśmy się zawsze takimi samymi uczuciami, bez większych i nieprzewidywalnych emocji. Wszelkie sprawy przebiegałyby bez zakłóceń. A ponieważ nasza ludzka natura dąży do wygody, okazałoby się, że najbardziej podobałoby się nam poleżeć na kanapie i wciąż odpoczywać. Bez problemów nie mielibyśmy żadnych wyzwań, a to sprawiałoby, że w ramach oszczędności własnej energii moglibyśmy wyłączyć myślenie. Niby nad czym mielibyśmy się głowić, gdyby nie było żadnych kłopotów i zmartwień ? Nie potrzebowalibyśmy się wówczas doszkalać, zdobywać nowych kompetencji, uczęszczać na konferencje i tworzyć planów. Mało tego, nawet nie mielibyśmy o czym marzyć, bo wszystko samo jakoś by się układało. Czy na pewno chcielibyśmy przeżyć swoje życie bez marzeń?

I co dalej ?… Zrobiłoby się nudno, przewidywalnie i monotonnie. Ostatecznie zaczęlibyśmy narzekać – że za gorąco…, że nic się nie dzieje…, że brakuje nam emocji…, i że właściwie już nie chcemy tak żyć… Coraz częściej pojawiałoby się zdenerwowanie, dopadałyby nas frustracje i stres. Kumulacja negatywnych emocji nie tylko zaczęłaby zaburzać spokój, ale być może w naszym życiu zagościłaby depresja.

Czy taki świat byłby przestrzenią, w której czulibyśmy się dobrze ? Odpowiedź nasuwa się sama. W świecie wszechobecnie panuje dualizm: jest dzień i jest noc, dobro i zło, miłość i nienawiść, czerń i biel, śmiech i łzy, ciepło i zimno, słońce i deszcz. Dlaczego więc po drugiej stronie równoważni rozkwitu i rozwoju miałoby zabraknąć kryzysu, a naprzeciw spokoju nie miałby stanąć problem? Być może trudno jest Ci odnaleźć sens i logikę w tzw. „trudnych czasach”. Zapewniam Cię, że one są – niezwykle głębokie i bardzo ważne.

Pamiętaj, że świat rządzi się swoimi prawami, potrzebuje równowagi. Rozsądni ludzie to wiedzą, że jeśli jest dobrze, to trzeba się przygotować na ewentualne pogorszenie, a jeśli jest źle – to należy mieć nadzieję, że wkrótce będzie dobrze.